Kiedy tylko powiesz, że oto nadszedł nowy dzień

Wtedy wejdę na mój dach i będę na nich czekać
Może przymknę oczy me, aby nie zawahać się
Gdy poczuję, że unoszą mnie w przestworza
Jeden, trzy, ciekawe gdzie będziesz Ty
Siedem, dwa, gdzie byłabym ja
Osiem, sześć, może by tak coś zjeść
Zanim znajdą czas, by zabrać nas tam, gdzie

Nowe, nieznane, wciąż jeszcze niezbadane
Gdzie inny czas, gdzie inny świat, gdzie nowa materia
Nowe, niezmienne, wciąż jeszcze nie pojęte
Gdzie żaden z nas nie dotrze sam, gdzie nowa era

Nigdy nie uwierzę, że chcieli zabrać właśnie mnie
Chyba, że potrafią czytać w mych najskrytszych myślach
Może jestem jedną z nich, albo chcieli zbadać tych
Którzy patrząc w niebo marzą o skrzydłach
Siedem, dwa, powiedz, jak zabrać ze sobą cię mam
Dziewięć, pięć, nie opuszcza mnie chęć
Cztery, raz, powiem, że ty to cały mój bagaż
Zanim domyślą się, ze ciebie chcę tam gdzie









Byłeś częścią mnie, byłeś dla mnie wszystkim

Darem z niebios, spełnionym snem
Byłam pewna już, ze tak będzie zawsze
Nie przeczuwałam, że nadchodzi kres
Choćbyś uciekł i zapomnieć chciał
Zawsze będziesz częścią mnie
Zbyt wiele wspomnień ciągłe łączy nas
Nie uwolnisz nigdy siÄ™
Kto pokocha?
Kto pokocha ciebie ta, kto pokocha ciebie tak
Kto pokocha ciebie ta, kto pokocha ciÄ™ jak ja
Wszystko w tobie tak niemal doskonałe
Jakbyś dla mnie był uszyty na miarę
Gdzie podążasz, wiecznie ja za tobą
W moich myślach jestem tam gdzie ty